NASZE ZABAWY NA FACEBOOKU: ARTY Z RANA#TRUDNESPRAWYTAWERNY

Życie po Harrym Potterze. Czy młodzi aktorzy poradzili sobie ze sławą i szufladkowaniem?

Udostępnij artykuł

Udostępnij na facebooku 0
Udostępnij na twitterze 0

Młodzi aktorzy z filmów o przygodach Harry’ego Pottera dorastali na oczach milionów widzów, a ich nazwiska przez lata były kojarzone z tymi filmami. Aktorzy z drugiego planu mieli łatwiejsze życie, ale to też nie uchroniło ich przed złymi wyborami lub posuchą zawodową. Chyba że ktoś z nich ma na nazwisko Gleeson.

Kiedy Daniel Radcliffe występował na deskach teatru w sztuce Equus, nagłówki zaczynały się zwykle od „Harry Potter nago”. Wszyscy pewnie znają anegdotę o tym, że podczas studiów na Brown University Emma Watson słyszała często „Dziesięć punktów dla Gryffindoru!”, gdy odpowiedziała dobrze na pytanie.

Może i trudno uwiarygodnić tę uniwersytecką historyjkę, ale wpasowuje się w niewyobrażalną wręcz rozpoznawalność, jaka dzieciakom z Harry’ego Pottera niemalże spadła na głowy. Sama Watson mówiła, że jej wejście zrobiło wrażenie pierwszego dnia, na jej widok wszyscy w sali ucichli i wlepili w nią spojrzenia. Potem jednak nikt ze studentów nie prosił jej już o autografy.

W jednym z wywiadów z 2014 roku Rupert Grint opowiadał, że wyjścia do miejsc publicznych– jak na przykład na festiwale muzyczne – stają się problemem, gdy rozpoznaje cię kolejny podpity uczestnik i zagaduje, chce zrobić sobie zdjęcia lub woła kolegów, bo znalazł Rona Weasleya w kaloszach na koncercie Franz Ferdinand.

Dlaczego to zawsze musi być wasza trójka?

Daniel Radcliffe jest dobrym przykładem, jak dziecięca gwiazda może stać się popularnym dorosłym aktorem. Sceptycy wróżyli mu karierę w stylu MacaulayaCulkina, który nie potrafiła poradzić sobie z popularnością.

Daniel przyznał, że miał problemy z udźwignięciem sławy, a kilka lat pod rząd pojawiał się na planie kolejnych filmów tak pijany, że nie pamiętał odgrywanych scen. Przychodził do pracy w takim stanie po imprezach z fanami, którzy chcieli napić się z Potterem. Przyznał, że z jego podatną na wpływy osobowością łatwo było mu się uzależnić, szczególnie gdy zamieszkał sam i nie potrafił oddzielić życia zawodowego od prywatnego. W 2010 roku zrezygnował całkowicie z picia i od tego czasu mu się układa.

Wybiera różne role, także te dziwne – jak zwłoki w Swiss Army Man. Pojawia się we własnej osobie, jak w kreskówce BoJackHorseman, w biograficznych produkcjach, np. KillYourDarlings, gdzie zagrał poetę Allena Ginsberga i przy okazji poznał swoją obecną dziewczynę. Teraz można zobaczyć go na West Endzie w sztuce Rosencrantz i Guildenstern nie żyją, bo wydaje się, że scenę polubił bardziej niż kino.

Dla Emmy Watson rola Hermiony była debiutem. Uczyniła z niej milionerkę, zapewniła mnóstwo nominacji i nagród publiczności, a także dała możliwość promowania walki o prawa kobiet. W jednym z wywiadów przyznała, że mimo ogromnego sukcesu, chciała zrezygnować z aktorstwa po kilku latach, bo czuła się uwięziona w koszmarze filmowego grafiku. Nie podobało jej się, że ktoś mówi kiedy może jeść i korzystać z toalety. Mimo tego, że pracę na planie serii nazwała wyczerpującym i koszmarnym, nie zrezygnowała.

Rola Hermiony przyległa do niej tak bardzo, że zdecydowała się trochę zaostrzyć wizerunek – a to poskutkowało rolą w średnim The Bling Ring, gdzie wraz z grupką przyjaciół okradała wille w Hollywood, oraz przegranym castingiem do roli Lisbeth Salander w filmie Davida Finchera Dziewczyna z tatuażem. Dla tej roli ścięła włosy, ale nieznana wtedy Rooney Mara wypadła lepiej.

Mimo średniego talentu aktorskiego, Watson potrafiła przekuć swoją popularność na coś pożytecznego. Podczas wyjazdów do Afryki promowała edukację dla dziewcząt. W 2014 roku została ambasadorką dobrej woli przy ONZ Kobiety – co skutkowało nie tylko wzrostem uznania, ale także kilkunastoma groźbami pod jej adresem.

W tym samym roku ukończyła również studia i wróciła na stałe do aktorstwa, zaliczając jeden z bardziej fascynujących błędów castingowych w nowej wersji Pięknej i Bestii.

Z całego Złotego Tria to właśnie kariera Ruperta Grinta wydaje się być najskromniejsza. Oczywiście nadal ma swoje miliony i, jak napisałam wyżej, nie może spokojnie pójść na imprezę, jednak jego dokonania są skromniejsze od filmografii Radcliffe’a i Watson.

Od 2011 roku zagrał tylko w czterech filmach i użyczył głosu dwóm animacjom pełnometrażowym. Pojawił się gościnnie w kilkunastu serialach, głównie produkcji brytyjskiej. Ostatnio największym projektem, w jakim wziął udział, był serial oparty na filmie Guya Ritchiego Przekręt – w towarzystwie Luke’a Pasqualino. Grint wcielił się w rolę Charliego Cavendisha, chłopaka z bogatej rodziny, który od domowego spokoju woli życie na krawędzi. Serial dostał niedawno zamówienie na drugi sezon.

Na pewno woli role ekscentryczne, dlatego jest go o wiele mniej w showbiznesie niż Emmy Watson. Zagrał zapijaczonego perkusistę zespołu punkowego w filmie o kultowym nowojorskim lokalu CBGB, a niedawno przyjaciela Adolfa Hitlera w Urban Myths. Samego Hitlera zagrał Iwan Rheon. Idealny casting, czyż nie?

Przez krótki czas sprzedawał lody z furgonetki – swojego pierwszego własnego auta. Był też właścicielem hotelu Rigsby’s Guest House, który szybko sprzedał. Wystąpił w kilku teledyskach Eda Sheerana. Wtedy wokalista nie był jeszcze tak wielką gwiazdą, a część publiczności mylnie uznała, że to Grint postanowił zostać muzykiem.

Czarne charaktery, klasyki sci-fi, Zmierzch i… zespół punkowy

Tom Felton zdaje się wybierać role, które śmierdzą Malfoyem na odległość. Pamiętacie, jak torturował małpy w Genezie planety małp? Oglądacie serial The Flash? Nie? Tam też grał czarny charakter. Wcielił się w rasistę w filmie Belle z 2013 roku i A United Kingdom oraz psychopatę z dobrej rodziny w pierwszym sezonie serialu A Murder in First. Czyni go to chyba najbardziej zaszufladkowanym aktorem z całej młodocianej obsady.

Nie wydaje mu się to ciążyć, za to opłaca rachunki. Podczas jednego z wywiadów Tom Felton zdradził nawet, że przez jakiś czas rozmowę telefoniczną z Danielem Radcliffem zaczynał od syczenia „Potter!” w słuchawkę. Chyba trudno pożegnać mu się z tą rolą, chociaż występuje w filmach od kiedy skończył siedem lat.

Sceny, w których Domhnall Gleeson zagrał Billa Weasley’a, można policzyć na palcach jednej ręki, ale od tamtego czasu każdego roku występuje w średnio trzech projektach. Zagrał drugoplanową rolę w adaptacji komiksu Dredd, pojawił się w odcinku serialu Black Mirror w towarzystwie marvelowskiej aktorki Haley Atwell oraz w uznanym zarówno przez krytyków, jak i publiczność filmie Ex Machina. Wcielił się też w generała Huxa w nowej trylogii Gwiezdnych wojen i w tej właśnie roli zobaczymy go ponownie w grudniu.

Przed nami również premiera filmu grozy w reżyserii Darrena Aronofsky’ego Mother!, gdzie zagrał z Jennifer Lawrence i swoim bratem Brianem, oraz biografia A.A. Milne – autora Kubusia Puchatka.

Czy zdajecie sobie sprawę, że Magnitude z serialu Community, czyli aktor Luke Youngblood, wystąpił w dwóch pierwszych filmach o Potterze? Relacjonował mecze quidditcha jako Lee Jordan, ale po zmianie reżysera z przyjaznego dzieciom Chrisa Columbusa na nieco mroczniejszego Alfonso Cuaróna nie zaproszono go ponownie. Tańczył również i śpiewał w dwóch sezonach musicalowego serialu Galavant.

Nastoletni Tom Riddle, który w szóstej części sagi pyta profesora Slughorne’a o horkruksy, teraz ucieka przed zombie w Fear the Walking Dead. Och, a jego ojcem jest sam Stannis Baratheon! Frank Dillane poszedł w ślady swojego ojca, Stephena, i został aktorem.

Robert Pattinson wystąpił tylko w jednej części z ośmiu. A potem, na fali popularności, zdecydował się na udział w ekranizacji Zmierzchu. I wszyscy dobrze wiemy, jak bardzo tego żałował – ze względów zawodowych i prywatnych. Po Zmierzchu i kilku romantycznych historiach, jak na przykład Remember Me, zwrócił się w stronę kina niezależnego i zrobił dwa filmy z mistrzem grozy i dziwactwa Davidem Cronenbergiem. W zeszłym roku mogliśmy oglądać go w biograficznym filmie The Lost City of Z, który – mimo pozytywnych recenzji krytyków – okazał się finansową klapą.

Filmowa Ginny, czyli Bonnie Wright, zdecydowała, że woli stać za kamerą. Po ukończeniu studiów na kierunku produkcja telewizyjna, zrealizowała kilka teledysków oraz swój reżyserski debiut krótkometrażowy Separate We Come, Separate We Go.

Wright przez dwa lata spotykała się z aktorem Jamie Campbell Bowerem, który także znalazł dla siebie miejsce w sadze o nastoletnich czarodziejach. Bower, nie dość, że nie miał szczęścia do postaci Grindelwalda, bo na ekranie oglądaliśmy go w kilku krótkich scenach, to jeszcze pechowo dobierał role w późniejszych latach.

Dostał angaż w pilotowym odcinku Gry o tron, ale został wycięty i zastąpiony innym aktorem. Serial Camelot, gdzie zagrał króla Artura, doczekał się tylko jednego sezonu, a adaptacja powieści Dary anioła: Miasto Kości, w której wcielił się w głównego bohatera Jace’a, nie została zbyt ciepło przyjęta i nie doczekała się kontynuacji. Także on zaliczył występ w Zmierzchu – to taka zepsuta wisienka na torcie jego krótkiej filmografii. Próbuje też sił jako wokalista punkowy w zespole Counterfeit.

Evanna Lynch wypadła naprawdę przekonująco w roli dziwacznej i cichej Luny Lovegood. Krótko po zakończeniu produkcji skupiła się na charytatywnej i promowaniu walki z zaburzeniami żywienia – sama cierpiała na anoreksję gdy była nastolatką. Działa też na rzecz humanitarnego traktowania zwierząt. Niedawno przyznała, że musi odciąć się od świata Harry’ego Pottera i pokazać, że dziesięć lat od swojego debiutu w roli Luny, stać ją na więcej. Zagrała kilka ról telewizyjnych i występowała w teatralnej opowieści o Harrym Houdinim. Obecnie występuje w Trafalgar Studios w sztuce Disco Pigs opowiadającej o niezdrowej przyjaźni dwojga nastolatków o przydomkach Pig i Runt.

Dla Devona Murraya życie po Potterze nie było tak szczęśliwe. Odtwórca roli Seamusa Finnigana przyznał w 2016 roku, że od dziesięciu lat zmaga się z depresją i miał nawet myśli samobójcze. Po finałowym filmie z cyklu nie wystąpił w żadnej produkcji.

Historia o tym, jak Jamie Waylett, grający Crabbe’a, wyleciał z filmu urosła już do rangi żartu – Crabbe dorósł tak bardzo, że zmienił kolor skóry. W czasie gdy kręcono scenę w Pokoju Życzeń, Waylett siedział w areszcie za posiadanie dużych ilości marihuany. Zatem jego postać zastąpiono innym Ślizgonem – Blaisem Zabinim.

To nie była jego jedyna wpadka, bo w 2011 roku trafił do aresztu ponownie, tym razem za udział w londyńskich zamieszkach, podczas których próbował obrabować aptekę. Został skazany na dwa lata więzienia i chociaż minęło już trochę czasu od opuszczenia przez niego placówki, mało prawdopodobne, by powrócił do grania gdziekolwiek.

Dla jednych Harry Potter okazał się trampoliną do kariery, dla innych jednorazową przygodą. Nie wszyscy w końcu chcą żyć w świetle reflektorów. A ci, którzy w tym biznesie planują pozostać będą musieli jeszcze trochę popracować, by nie kojarzyć się tylko z nastoletnim czarodziejem czy czarownicą. Może jakieś uniwersum superbohaterów, albo odległa galaktyka? Niech podążają za Domhnallem!

Inne w tej kategorii

„Mumia” – recenzja filmu

Jedyny słuszny potwór… film

„Timeless” – podsumowanie 1. sezonu

Niesamowite podróże w czasie?

„Legion” – podsumowanie 1. sezonu

Czy to już szaleństwo?

„Rings” – recenzja filmu

Samara! Samara. Samara?

Zobacz nas na Instagramie