NASZE ZABAWY NA FACEBOOKU: ARTY Z RANA#TRUDNESPRAWYTAWERNY

„The Defenders” – przedpremierowe wrażenia po kilku pierwszych odcinkach

Udostępnij artykuł

Udostępnij na facebooku 0
Udostępnij na twitterze 0

18 sierpnia na Netflixie premierę będzie miał nowy serial z uniwersum Marvela, zapowiadane przez ponad rok połączenie aż czterech niezależnych produkcji w jedną. Mowa oczywiście o The Defenders, obrazie który już na długo przed pojawieniem się pierwszego zwiastuna zdobył ogromny rozgłos, a fani wyczekują go z niecierpliwością, chcąc przekonać się czy sprosta ich oczekiwaniom. Ale czy w ogóle warto zawracać sobie nim głowę? Miałam przyjemność oglądnięcia czterech z ośmiu odcinków i postaram się rozwiać wszystkie wątpliwości, jednocześnie unikając spoilerów.

W The Defenders spotykają się Matt Murdock/Daredevil (Charlie Cox), Jessica Jones (Krysten Ritter), Luke Cage (Mike Colter) i Danny Rand/Iron Fist (Finn Jones), czwórka bohaterów, która łączy siły, by stawić czoło wspólnemu wrogowi zagrażającemu Nowemu Jorkowi. Zwiastuny nie ujawniły dokładnie, kto jest owym wrogiem, więc i ja nic nie zdradzę, może poza tym, że duży udział będzie w tym miała tajemnicza Alexandra grana przez Sigourney Weaver, oraz Elektra, w którą wciela się Elodie Yung (widzowie mogą kojarzyć ją z drugiego sezonu Daredevila). Nie można nie wspomnieć także o Claire Temple (Rosario Dawson), pojawiająca się we wszystkich czterech marvelowskich produkcjach Netflixa, a która odegra ważną rolę w procesie formowania się drużyny.

Akcja serialu rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach przedstawionych w czterech wspomnianych wcześniej produkcjach, dlatego warto je znać, by lepiej rozumieć, co się dzieje i po prostu czerpać z oglądania więcej przyjemności. Jednak twórcy poświęcają dużo czasu na ponowne przedstawienie bohaterów, także The Defenders może obejrzeć praktycznie każdy zainteresowany.

The Defenders

Pomimo tego, że serial rozkręca się raczej powoli, kiedy bohaterowie wreszcie zaczynają działać razem, akcja momentalnie przyspiesza. Dodatkowo, ich pierwsze spotkanie jest nie tylko zjawiskowe, ale i zabawne (jak pierwsze starcie Iron Fista i Luka, którego fragment można zobaczyć w zwiastunie). Pierwsze cztery odcinki to zaledwie wprowadzenie do kolejnych, tych najważniejszych wydarzeń, także podejrzewam, że druga połowa sezonu będzie znacznie bardziej obfita w akcję, a przede wszystkim w fantastyczne sceny walki z udziałem tej czwórki.

Do największych plusów The Defenders zalicza się świetna dynamika pomiędzy bohaterami. Każdy z nich to dość nietypowe indiwiduum, które raczej woli pracować w pojedynkę, jednak kiedy chodzi o bezpieczeństwo ich ukochanego miasta, potrafią znaleźć wspólny język. Chociaż początkowo nie wszyscy są pozytywnie nastawieni do współpracy, to gdy w odcinku trzecim w końcu dochodzi do walki zespołowej, wypada ona fenomenalnie i machina zostaje wprawiona w ruch.

The Defenders

Poza głównymi postaciami, w serialu zobaczymy także osoby z ich otoczenia, jak Karen Page i Foggy’ego z Daredevila, czy Colleen Wing z Iron Fist. Razem z nimi pojawiają się wątki poboczne, które są kontynuowane konsekwentnie do poprzednich produkcji. Co prawda przyjemnie jest zobaczyć znajome twarze, jednak według mnie nie wnoszą one nic szczególnego do fabuły, a jedynie rozciągają i spowalniają akcję. Jak na razie nie było takich scen wiele, zdecydowanie więcej czasu zastało poświęcone głównym bohaterom, jednak jestem ciekawa czy w kolejnych odcinkach zobaczymy kolejne epizody z udziałem postaci pobocznych i jak wpłyną one na główny linię fabularną.

Podsumowując, The Defenders to premiera, na którą zdecydowanie warto czekać. Już w pierwszych czterech udostępnionych recenzentom odcinkach dzieje się naprawdę dużo, twórcy podejmują wątki z poprzednich seriali i wykorzystują umiejętności bohaterów w każdy możliwy sposób, co wypada wprost fenomenalnie. I chociaż może nie będzie to najlepsza produkcja Netflixa z uniwersum Marvela, to powinna ona zaspokoić wymagania każdego fana Daredevila, Jessici Jones, Luka Cage’a czy Iron Fista. Nie wiem jak wy, ale ja z niecierpliwością wyczekuję 18 sierpnia!

Inne w tej kategorii

„Resident Evil: Ostatni rozdział” – recenzja

Kiedy pomysłu na zakończenie brak

BFG – Bardzo Fajny Gigant

Historia przyjaźni olbrzyma i małej dziewczynki

„Beyond” – podsumowanie 1. sezonu

Matrix dla ubogich?

„Castlevania” – podsumowanie 1. sezonu

Drepcząc u wrót zamku

Zobacz nas na Instagramie