NASZE ZABAWY NA FACEBOOKU: ARTY Z RANA#TRUDNESPRAWYTAWERNY

„Metro 2033: Przełom” – UNBOXING

Udostępnij artykuł

Udostępnij na facebooku 0
Udostępnij na twitterze 0

Wydawnictwo Ogry Games w swoich planach ma wypuszczenie na rynek kolejnej odsłony Metra 2033, opartej na znanej serii książek autorstwa  Dmitrija Głuchowskiego, opowiadającej o życiu ludzi w moskiewskim metrze, którzy znaleźli tam schronienie po wojnie atomowej.

Do tej pory pojawiła się tylko jedna planszówka z tego cyklu, jednak już w okresie wakacyjnym na sklepowe półki ma trafić Metro 2033: Breakthrough. Jest to tytuł oryginalny,  jego polska nazwa jeszcze do niedawna pozostawała tajemnicą. Teraz, już oficjalnie, wiemy, że edycja nazywać się będzie Metro 2033: Przełom.

Ogry nie mają zamiaru zmieniać tego wydania, z pewnością nie na gorsze, w związku z tym, na naszym portalu, zobaczycie, przedpremierowo, czego możecie spodziewać się w pudełku.

Opakowanie niewątpliwie rzuca się w oczy. Choć różni się nieco od swego poprzednika, głównie kolorami, które tym razem poszły nie w brązy, a w odcienie niebieskiego, nie można zaprzeczyć, że wpisuje się w postapokaliptyczny klimat. Jeśli chodzi o jego wielkość, jest zdecydowanie mniejsze, gdyż gra karciana nie zawiera planszy. Wymiary pudełka są jednak plusem, pozwalają bowiem na swobodne wrzucenie go do plecaka, a nawet przeniesienie w ręce, gdy do znajomych macie stosunkowo blisko.

Po podniesieniu wieka, oczom ukaże się instrukcja w formie książeczki, która liczy sobie szesnaście stron. Jej wymiary są nieco mniejsze od tych pudełka, a więc jest dość spora i nie ukradniecie jej, próbując schować do kieszeni. Dlaczego mielibyście to zrobić, zapytacie. A dlatego, że instrukcja jest po prostu ładna. Zawiera nie tylko mnóstwo klimatycznych grafik, ale także screeny kart, znaczników i wszystkiego, co potrzebne do rozgrywki, tak by każdy mógł bez problemu zorientować się w dość obszernych zasadach – nie od dziś bowiem wiadomo, że większość ludzi to wzrokowcy. Warto również wspomnieć o czcionce, gdyż font stylizowany jest na cyrylicę, co niewątpliwie buduje odpowiedni nastrój.

Całość ma zostać wydrukowana, jak w oryginale, na papierze kredowym, standardowo wykorzystywanym w planszówkach.

Metro 2033: Breakthrough zawiera aż sto trzydzieści trzy karty, podzielone na Zasoby, Stacje, Zagrożenia, Karawany, Bohaterów i Frakcje, wykonane z dobrego jakościowo materiału. Nie jest to może szczyt niezniszczalności, ale przypadkowe zagięcia czy podarcia na pewno nie będą im straszne. Żeby je uszkodzić, trzeba to zrobić z premedytacją, a przecież nie ma po co, chyba tylko z zemsty na byłym chłopaku.

Ilustracje, zwłaszcza Zagrożeń i  Bohaterów, nadają tytułowi atmosfery, rewers zaś opatrzony został logiem gry.

Do pełnej rozgrywki brakuje nam jeszcze znaczników. W pudełku znajdziemy ich aż pięćdziesiąt – po dziesięć w każdym kolorze. Wydrukowane zostały na grubym kartonie, a więc są wytrzymałe, chociaż, przy odrywaniu ich od szablonu, jeśli jest się niedokładnym i robi się to szybko, można nieumyślnie zerwać wierzchnią warstwę.

Wielu fanów z pewnością w tym momencie dopadł strach „Tyle znaczników? Tyle kart? Ale ja to wszystko pogubię!”. Pragnę zatem rozwiać wszelkie wątpliwości i uspokoić – do zestawu dołączone zostały aż trzy duże, zapinane woreczki, do których możemy powrzucać wszystko, co chcemy, nie bojąc się, że gdzieś coś wypadnie. Dodatkowo, chłopcy z Ogry mają w planach zastąpienie papierowej wytłoczki w środku opakowania, sztywną, plastikową, podnosząc tym samym wartość estetyczną i wytrzymałościową tej odsłony.

Podsumowując, gra znakomicie wpisuje się w znany już wielu z was klimat z powieści Dmitrija Głuchowskiego. Wydawnictwo Ogry Games zarzeka się i obiecuje, że karcianka ukaże się w Polsce tak samo solidnie i dobrze wydana, jak ta oryginalna, a może nawet lepiej. I, bazując na ich poprzednich publikacjach, takich jak Bright Future czy Metro 2033. Edycja polska, nie ma powodu, by im nie wierzyć.

Przy każdej ich pozycji poprzeczka wisi tak samo wysoko, bowiem poznańska drużyna to nie tylko zwykli wydawcy, ale również ogromni miłośnicy tego typu geekowych tematów, a wszelkie ich działania to prezenty – od fanów, dla fanów.

Inne w tej kategorii

Światy fantastyczne, które chcemy zobaczyć w grach

Nasze inspiracje dla twórców gier

„Layers of Fear” – recenzja

Bo horrory też mają warstwy

„Zaklinacze” – recenzja gry karcianej Rafała Cywickiego

W przygodę czas wyruszyć

„RiME” – recenzja gry

Relaks z zagadkami

Zobacz nas na Instagramie